FANDOM


GDYBANIE

Kol odniósł wrażenie, że wylewający się z czaszki mózg przypomina białko wyciekające z rozbitej skorupki. Zaśmiał się nerwowo, po czym zanurzył rękę w bezkształtnej masie. Gdy jego dłoń przenikała przez gąbczastą, ale nadal płynną maź, rozkoszował się uczuciem błogości.
- Ona nie żyje. - Powiedział sam do siebie. - Gdyby nie była taką ladacznicą, nie doszłoby do tego. Gwałtownie wbił nóż w martwą już szyję, którą niegdyś namiętnie całował. Czuł słodką woń jej pięknych perfum. Biała skóra, tak przez niego uwielbiana, rozstąpiła się pod wpływem nacisku ostrza. Kolorowa sieć żyłek pod nią okazała się jeszcze piękniejszym tworem. Mężczyzna złapał zgrabną aortę ukochanej, a następnie pociągnął za nią, otwierając krwi drogę na świat. Jego ubranie pokryło się metaliczną, czerwoną cieczą.

Część trzecia, Panie i Panowie! Zapraszam serdecznie!