FANDOM


TO 2x08
The Brothers That Care Forgot
Informacje o odcinku
Data premiery

24 listopada 2014

Napisany przez

Charlie Charbonneau i Michelle Paradise

Wyreżyserowany przez

Michael A. Allowitz

Poprzedni

Chasing the Devil’s Tail

Kolejny

The Map of Moments

The Brothers That Care Forgot jest ósmym odcinkiem drugiego sezonu The Originals.

OpisEdytuj

GOŚĆ SPECJALNY, CLAIRE HOLT, POWRACA JAKO REBEKAH MIKAELSON — Rebekah, która spędziła miesiące z dala, prowadząc normalne życie z małą Hope, będzie musiała uciekać, kiedy Esther odkryje jej miejsce pobytu. Przekonany, że Vincent i Kaleb będą potężnymi sprzymierzeńcami, Klaus wciela w życie plan by zwrócić ich przeciwko ich matce. Tymczasem Hayley jest skonfliktowana, kiedy ona i Jackson natykają się na starożytny rytuał, który wydostanie ich watahę spod kontroli Esther, ale wymaga to wielkiego poświęcenia. Gdzie indziej, Rebekah jest zaniepokojona kiedy zauważa, że coś jest nie tak z Elijah. Wreszcie, Davina bierze sprawy w swoje ręce przez zwrócenie się w kierunku czarnej magii, a Cami znajdzie się w centrum niebezpiecznego planu Esther.

StreszczenieEdytuj

Klaus opowiada braciom przy stole o swych zamiarach przeciwko Esther, podczas gdy Rebekah bawi się z małą Hope na placu zabaw. Mikaelsonowie jedzą śniadanie. Finn zastanawia się, gdzie jest ich siostra, co irytuje Elijah do tego stopnia, że atakuje czarownika i żywi się jego krwią. Klaus powstrzymuje brata przed zabiciem drugiego. Z telefonu od Rebekah mężczyźni dowiadują się o Esther, która ją zlokalizowała. Niklaus każe Pierwotnej udać się na zachód i posyła do niej Elijah, a sam postanawia pozostać w Nowym Orleanie. Aiden tłumaczy Hayley i Jacksonowi, dlaczego jego stado nie wyrzeknie się pierścieni od Esther. Po jego odejściu panna Marshall próbuje dowiedzieć się, jak rozwiązać problem z watahą. W tym celu czyta dzienniki swego przyjaciela. Davina przeprasza Marcela za ufanie Kolowi, który w jej opinii zabrał jej kołek. Gdy dowiaduje się, że to jej opiekun stoi za zniknięciem Mikaelsona oraz broni, jest na niego zła. Z jego polecenia zostaje pod opieką Josha. Klaus przyprowadza Marcela do swych uwięzionych braci. Mężczyzna torturuje Kola, zakazując mu kontaktów z Daviną. Josh opowiada Davinie o chłopaku, który mu się podoba. Postanawiają zaprosić go na spotkanie. Klaus usiłuje przeciągnąć Finna na swoją stronę, argumentując to brakiem zainteresowania jego losem ze strony matki. Hayley znajduje wzmiankę o rytuale, mającym dodać wilkołakom niesamowitych zdolności poprzez ślub dwojga alf. Od Jacksona dowiaduje się jednak, iż musi zostać zachowane prawdziwe małżeństwo. Prosi Cami o pomoc. Razem przeszukują rzeczy ojca Kierana, rozmawiając o uczuciach panny Marshall do Elijah. Odkrywają, że na plecach Camille znajdują się tajemnicze ślady przypominające nakłucia. Po przybyciu Aidena, Davina pozostawia go sam na sam z Joshem. Mężczyźni całują się pierwszy raz i odkrywają, że dziewczyna zniknęła. W rzeczywistości czarownica idzie na cmentarz, gdzie przygotowuje miksturę, którą wypija. Marcel nieomal ciężko rani Kola, lecz Klaus to przerywa. Gerard uświadamia Mikaelsonowi, że jego brat czuje się wykluczony z rodziny. Hybryda postanawia jakoś to naprawić. Hayley dzwoni do Elijah, ale on ignoruje połączenie. W restauracji, w której przebywa, wypytuje kelnerkę o niecodzienne zajścia tego samego dnia. Ona niechcący oblewa jego rękaw kawą, przez co Pierwotny doświadcza nawrotów wspomnień. Za wszelką cenę usiłuje wytrzeć plamę, stając się podejrzliwy w stosunku do kobiety i jej rozmówcy. Finn opowiada Klausowi o Dahlii i jej układzie z Esther. Rebekah oraz Hope przybywają do restauracji, w której czeka na nich Elijah. Rodzeństwo rozmawia o urokach ludzkiego życia. Wampirzyca zauważa plamę krwi na rękawie brata i zaalarmowana wychodzi z Hope na zaplecze, gdzie znajduje piętrzące się ciała ofiar Elijah. Klaus próbuje skontaktować się z nim, jednak telefon go zawodzi. Wówczas na dziedziniec przybywa żądna zemsty Davina. Kiedy Marcel chce ją powstrzymać, czarownica skręca mu kark. Na spotkaniu wilkołaków w kościele Hayley udowadnia stadu, że mimo przemiany w hybrydę, pozostaje jedną z nich. Klaus walczy z Daviną i gryzie ją w szyję, ale krew dziewczyny natychmiast mu szkodzi - Pierwotny pada na ziemię nieprzytomny. Kol chwali ją, ale zdradza, iż przeszedł na stronę brata oraz Marcela. Camille przybywa do posiadłości i mówi zgromadzonym o swych dziwnych bliznach na plecach. Hayley mówi Półksiężycowym o darze, jaki jego gotowa im podarować - poprzez małżeństwo z Jacksonem podzieli się z nimi swymi zdolnościami. Mężczyzna jest przestraszony jej decyzją, ale zarazem cieszy się. Kol wyjawia Camille, że Esther przygotowywała jej ciało na siedzibę dla Rebekah. Finn tłumaczy to faktem, iż panna O'Connell jest idealna. Zaniepokojona tym, co Elijah może zrobić Hope, Rebekah skręca mu kark. Przyjaciele wybudzają Klausa, by pomógł im w ocaleniu Camille. Hayley przeprasza Jacksona za to, że wymusiła na nim zaręczyny, a on obiecuje jej być dobrym mężem i oświadcza się. Kol dziękuje Davinie za próbę ratunku. Klaus wyznaje bratu, że naprawdę przeżył jego śmierć i opłakiwał go. Rebekah zawiadamia go o dziwnym zachowaniu Elijah. Rodzeństwo umawia się na spotkanie. Mikaelson oznajmia Hayley, że jadą na spotkanie z córeczką.

ObsadaEdytuj

Postacie główneEdytuj

Postacie gościnneEdytuj

 Postacie cykliczneEdytuj

SoundtrackEdytuj

  • Panama - Destroyer
  • Ane Brun - Do You Remember
  • Little Children - By Your Side

CytatyEdytuj

Klaus: Przybywamy na ten świat niewinni. Naiwni. Wrażliwi. Zadaniem naszych rodziców jest pielęgnowanie nas i ochranianie. Niestety, nasi rodzice beznadziejnie zawiedli w tych nawet najbardziej podstawowych rodzicielskich wyzwaniach. Ale nie jesteśmy dłużni za przeszłość, jaką dla nas stworzyli. Dzisiaj czeka na nas nowa przyszłość. Zapomnijcie o swych urazach kierowanych do Elijah i mnie. W zamian... dołączcie do nas przeciwko tej, która naprawdę zasługuje na waszą nienawiść - naszej matce. Zróbcie to, a my powitamy was z otwartymi ramionami!
Kol: Cóż...
Klaus: Jednak jeśli nadal będziecie się nam przeciwstawiać, odmówienie pieczywa będzie ostatnim z waszych problemów.
Kol: Jeśli chcieliście ode mnie tylko sojuszu przeciwko Najdroższej Matuli, mogliście tak powiedzieć od razu! Oszczędzilibyście mi nocy bycia przykutym do ściany.
Elijah: To był pomysł Niklausa. Ja polecałem mu usuwanie waszych narządów - jednego po drugim - do momentu, w którym ulegniecie.
Klaus: Nie mamy w zamiarze torturowania was... o ile przysięgniecie stanąć po naszej stronie.


Kol: Elijah zachowuje się jak cholerny szaleniec. Musimy się stąd wydostać.. Pomożesz mi czy coś?
Finn: Gdybyś był odrobinę mądrzejszy, zauważyłbyś, że w naszym obecnym położeniu znajduje się szansa.
Kol: Szansa na co? Dostanie w skórę?


Marcel: Muszę przyznać, że będzie mi się to podobać. Z całej tej pokręconej rodziny... [Siadaj!] To ciebie lubiłem najmniej.
Kol: Cóż, jest taka jedna piękna, młoda dama, która nie zgodziłaby się z takim stwierdzeniem.
Marcel: W takim razie wyrażę się jasno - jeśli jeszcze raz zbliżysz się do Daviny, odetnę ci te części ciała, jakie wolałbyś zachować.
Kol: Och, więcej gróźb. Jak cholernie intensywnie. Sęk w tym, że Klaus mnie potrzebuje. A więc to oznacza, że musisz usunąć się w cień, czyż nie?
Marcel: Och, tylko do czasu, gdy rozprawimy się z twoją mamą. Ciekawe co stanie się wtedy?
Kol: Cóż, Klaus może mnie nie potrzebować po pozbyciu się matki, ale ty tak! Przyznaj to, Marcelu. Kiedyś byłeś królem tego miasta. Naprawdę myślisz, że on ci je tak po prostu zwróci?
Marcel: Zawsze masz haczyk, czyż nie?
Kol: Widzisz, osobno nic nie zdziałamy. Ale razem? Wow, Klaus nie miałby szans!
Marcel: Prawdopodobnie nie, ale wtedy musiałbym ci zaufać, a tego nie zrobię. Przynajmniej z Klausem dokładnie wiem, co dostaję.
Kol: Cóż... myślałem, że masz więcej męstwa, Marcellusie. Rozczarowujesz mnie.
Marcel: Nikogo nie interesuje twoje zdanie. Klaus chce jedynie dowiedzieć się, co planujesz. Opowiedz mi wszystko, a może uda ci się przeżyć.


Davina: Wydaje się, że wszystko u ciebie gra.
Josh: Och, tak. Poza tym, że każdy wilkołak w mieście usiłuje mnie zabić. Cóż, może oprócz tego superseksownego, z którym w pewnym sensie się umawiam. Ale z tym wiąże się inny problem. To coś w stylu "Romeo i... Romeo'".


Klaus: Myślisz, że nasza matka jest choćby odrobinę zmartwiona tym, co się z tobą dzieje?
Finn: Wie, że nie potrzebuję ratunku. [Klaus wybiera nóż] Możesz bawić się mną czym tylko zechcesz, Niklause, ale miałeś już niezliczone okazje, by mnie zabić.
Klaus: Ale tego nie zrobiłem, racja? Finnie, rozumiem twoje oddanie jej. Musiała przyciągnąć cię do siebie z desperacji po tym, jak nasza siostra, Freya, zmarła. To sprawiło, że uznałeś za odpowiedzialność dbanie o nią. "Na zawsze i na wieczność", hm? Ciężar, jaki zaakceptowałeś bez kwestionowania, ponieważ byłeś dobrym synem. Małe dzieci nie mają prawa kwestionować swych rodziców, ale teraz jesteś już dużym mężczyzną, Finnie.
Finn: Na tym właśnie opiera się twoje zdanie w tej sprzeczce? Jestem już mężczyzną, więc powinienem dołączyć do twej beznadziejnej sprawy?
Klaus: Jeśli nie lepiej jest ci do mnie dołączyć, możesz spędzić pozostałości swego śmiertelnego życia u boku kobiety, która od zawsze tobą manipulowała. Bracie, oferuję ci propozycję wyzwolenia się. Stań po mojej stronie, a dam ci życie, jakiego ona nigdy ci nie oferowała - szansę na wybranie własnej ścieżki. Decyzja należy do ciebie, bracie.


Jackson: Dawno temu, rodowody wilkołaków były sobie odległe, czyż nie? Niektóre posiadały szybkość, inne siłę, inne potrafiły wyczuć wroga z odległości kilku kilometrów. Aby zyskać nowe właściwości, szaman musiał odprawić rytuał. Musiał złączyć węzłem małżeńskim alfy z dwóch różnych rodów, a wtedy niezwykłe zdolności zostawały dziedziczone przez wszystkich, którzy uczestniczyli w tym rytuale. Widzisz, po kilku stuleciach każdy posiadał takie same umiejętności, więc małżeństwa miały charakter polityczny. Polegały na sile, terytorium.
Hayley: Ale ja mam niezwykłą zdolność. Ponieważ jestem hybrydą, mogę kontrolować przemianę! Więc jeśli to mistyczne małżeństwo zadziała, wtedy nasi ludzie zdobędą moją siłę i będą mogli odrzucić pierścienie. Co znaczy, że Esther już nie będzie miała nad nimi władzy. Jack, to jest właśnie ta odpowiedź, której szukaliśmy. Znajdźmy szamana, wypowiedzmy śluby. Do diabła, urządźmy przyjęcie!
Jackson: To nie ma być tylko przyjęcie. Jeśli śluby nie są przestrzegane, rytuał nie działa. To musi być prawdziwe małżeństwo w każdym aspekcie tego słowa aż do końca naszego życia. Jesteś na to gotowa? Myślę, że nie.


Cami: Nie chcę być wścibska, ale czy Jackson nie ma na to odpowiedzi?
Hayley: Nawet nie chce o tym rozmawiać. Nawet nie chce stawiać mnie w takiej sytuacji. Jest dobrym, porządnym facetem, jeśli tacy jeszcze istnieją.
Cami: I zakładam, że wie o Elijah.
Hayley: Elijah i ja ledwo co się do siebie odzywamy, odkąd zostałam hybrydą. Ale wciąż jest...
Cami: Pod twoją skórą? Cóż, na to nie ma odpowiedzi. Będziesz musiała sama wybrać, co jest dla ciebie najlepsze i przemyśleć swą decyzję długo i mocno, bo to ty będziesz musiała z nią żyć.
Hayley: Zero presji.


Davina: Ty musisz być Aiden! Superwspaniały, superprzystojny...
Aiden: Zdrajca wilkołaków? Wybaczcie, to był głupi żart.


Josh: Wiesz, ci ludzie patrzą w ciebie jak w obraz. To znaczy... zaufaj mi, widziałem cię w akcji - wzbudzasz podziw. Więc po prostu tam idź i powiedz im co i jak.
Aiden: Nie jestem alfą.
Josh: Nie, ale Jackson jest. Stado ma szacunek do was obu, dlatego jeśli staniesz po jego stronie, posłuchają cię. Wiesz, czego nauczyłem się od Marcela?
Aiden: Hm?
Josh: Lojalność śle silną wiadomość. [Aiden uśmiecha się] I posłuchaj, jeśli będziesz miał tremę albo będziesz potrzebował czegoś, by poczuć się pewnym albo coś w tym stylu... Pamiętaj, że uważam, iż jesteś cudownie niesamowity.
[para całuje się po raz pierwszy]
Josh: Jestem odrobinę zaskoczony, że teraz nie słyszymy oklasków.


Marcel: Możemy kontynuować to tak długo, jak ci się żywnie podoba. Albo mogę zabić cię już teraz i zmienić cię w nowiutkiego, młodego wampira.
Kol: No dalej, zrób to. Moja matka ma dla mnie plan czy mi się to podoba, czy nie. Jeśli umrę, po prostu przerzuci mnie do innego ciała. Nie żeby rodzinę obchodziło cokolwiek czy moja śmierć jest trwała.
Marcel: Jakie są twoje prawdziwe zamiary? Co mają wspólnego z Daviną?
Kol: Uważasz, że zamierzam złamać jej małe serduszko? To wręcz rodzicielska postawa z twojej strony, Marcelu.
[Marcel usiłuje zaatakować Kola nożem, ale wchodzi Klaus i interweniuje]
Klaus: Spokojnie, Marcelu! Dajmy Kolowi trochę więcej czasu na podjęcie decyzji, zanim odetniemy mu głowę, hm?
Marcel: Komentarze takie jak ten...? On już i tak uważa, że ci na nim nie zależy?
Klaus: Naprawdę tak jest, bracie?
Kol: Zasztyletowałeś mnie tylko tuzin razy. Zawsze bardziej zależało ci na Marcelu niż na mnie.
Klaus: Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że ranię twoje uczucia.
Kol: W tym rzecz, nieprawdaż, Nik? Nie wiesz o mnie nic.
Klaus: Dzięki Marcelowi wiem wszystko, czego mi potrzeba. Desperacko starasz się być częścią tej rodziny, czyż nie? Cała twoja łobuzeria była jedynie próbą zdobycia uwagi. Wiesz, Kol, prawdą jest, że masz prawo czuć się zepchnięty na ubocze. Mówię poważnie, masz rację. Ale może nadal jest czas, by ci zadośćuczynić.


Klaus: Bracie - jesteś gotowy powitać swoje nowe życie na wolności?
Finn: Ja już jestem wolny, bracie.
Klaus: Zdajesz sobie sprawę z tego, że naszej matce wcale na tobie nie zależy?
Finn: Niklausie, zapewniam cię, że matka mnie kocha. Kocha wszystkie swe dzieci. Nie istniałbyś, gdyby nie jej poświęcenie. [Klaus uśmiecha się z przekąsem i udaje się ku wyjściu] Czy ty w ogóle znasz prawdę? Wiesz, że była bezpłodna i stała się tak zdeterminowana, by mieć rodzinę, że błagała jedną z najpotężniejszych czarownic w historii o pomoc? Swoją siostrę, Dahlię. Oczywiście, cena Dahlii była wysoka. Zgodziła się uczynić naszą matkę płodną, ale w zamian zażądała pierworodnego dziecka jako ofiary. Nie mając innego wyboru, matka oddała jej naszą ukochaną Freyę.
Klaus: Nasza siostra zmarła w wyniku plagi.
Finn: Esther ją oddała. Pomyśl o tym - ból, żałoba.
Klaus: Jeśli to, co mówisz, jest prawdą, wówczas śmierć jest dla niej o wiele zbyt delikatną karą.
Finn: Kocha nas bardziej niż ci się wydaje.
Klaus: Czy miłość jest powodem, dla którego chciała, by moje dziecko zmarło?
Finn: Próbowała cię ochronić przed klątwą Dahlii.
Klaus: Jaką klątwą?
Finn: Dahlia zażądała pierworodnego z każdego pokolenia. Gdyby twoje dziecko przeżyło, zapłaciłoby cenę. A gdyby ktokolwiek próbował je ochronić, Dahlia przybyłaby i zniszczyła nas wszystkich.


Elijah: [do Hope] Patrzcie na nią. Taka duża, taka idealna. Nie potrafię wyobrazić sobie radości ze spędzania z nią każdego dnia. To...
Rebekah: Bardzo wspaniałe. Ludzkie uczucie.
Elijah: Tak... niektórzy kłóciliby się, że to najbardziej ludzkie z doświadczeń.
Rebekah: Wiem, że muszę oddać ją Hayley, kiedy nastąpni odpowiedni moment. Sprawiła, że zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo pragnę własnego dziecka, jednak wiem, iż nie mogę go mieć.
Elijah: To piękne marzenie. Niestety poza naszym zasięgiem, biorąc pod uwagę klątwę naszej egzystencji.


Klaus: Taka arogancja! I to od osoby, która krwawi tak łatwo.
Davina: Robisz z siebie silnego, ale nie potrafiłeś nawet zabić Mikaela, gdy miałeś okazję! Miał rację na twój temat, wiesz? Jesteś słaby.


Cami: [widzi nieprzytomnego Klausa] Mam zadawać pytania?
Davina: Cami, powinnaś iść. Tu nie jest bezpiecznie.
Cami: Bez żartów. Obudziłam się z kłutymi ranami na całej długości kręgosłupa i nie mam pojęcia, skąd się tam wzięły. Jak mówią papiery ze zbioru wujka, są częścią starożytnego zaklęcia i nie wiem jak wy, ale kiedy ja widzę wyrazy "starożytne" i "zaklęcie" w jednym zdaniu, od razu myślę o Esther.


Hayley: Cokolwiek sobie myślicie, urodziłam się Półksiężycowym. Jestem ostatnią z linii Labonairów, co czyni mnie alfą. Jackson jest waszym alfą. Nie wiem, ilu z was wierzy w bajkę, na jakiej się wychowywaliście - w mit o rytuale połączenia. Cóż, to czysta prawda. Co oznacza, że jeśli ja i Jackson się pobierzemy, wszyscy mający odwagę pojawić się na uroczystości będą mieli taką samą kontrolę nad wilczą formą, jak ja.
Jackson: Hayley, co ty wyprawiasz?
Hayley: To, co trzeba.


Cami: Czemu ja spośród wszystkich mieszkańców tego miasta?
Finn: Ponieważ jesteś idealna. Zdrowa, piękna, inteligentna i samotna. Nikt nie zainteresowałby się zmianą osobowości. I jak odkryłem w trakcie naszych sesji, Niklaus nigdy nie pozwoliłby na to, by ktoś cię skrzywdził.
Cami: Napraw to. Zrób coś, by to zatrzymać.
Finn: Nie mogę. Tylko moja matka jest w stanie.
Cami: Stanę naprzeciw jadącej ciężarówce, zanim pozwolę, by twoja matka przejęła moje ciało.
Finn: Nie przygotowała cię dla siebie, Cami. Przygotowała ciebie dla Rebekah.


Elijah: Ciężko jest uwierzyć w to, że niegdyś byliśmy równie niewinni. Nie wolno nam pozwolić, by ten świat ją kiedykolwiek skrzywdził.


Klaus: Co ona mi zrobiła?
Davina: Musisz wiedzieć tylko to, że cię pokonałam. Znowu.
Klaus: Mimo to, skapitulowałaś. Potrzebujesz mnie, czyż nie? Czy naprawdę przegrałem?


Hayley: Przepraszam, że nie dałam ci wyboru.
Jackson: Wiesz, zawsze myślałem, iż to ja zadam to pytanie, a nie będę postawiony przed nim. Jesteś pewna, że chcesz to zrobić?
Hayley: A ty?
Jackson: Wiem, że robisz to dla swoich ludzi, ale obiecuję ci, że będę dla ciebie dobrym mężem. Hayley Marshall, wyjdziesz za mnie?
Hayley: Bez pierścionka?


Kol: Wiesz, to kwestia czasu zanim matce znudzi się czekanie, aż nas wypuścisz.
[Kol podaje Klausowi pieczywo]
Klaus: Dziękuję.
Kol: Cóż, przynajmniej Finna. Nie oczekuję, by przejmowała się tym, czy kiedykolwiek wrócę do domu.
Klaus: Matka troszczy się o swe dzieci. Potwór nie. Kiedy pogodzisz się z tym, że jest tym drugim, przestaniesz oczekiwać uwagi. I mimo tego wszystkiego, co możesz myśleć, Kolu, naprawdę opłakiwałem cię po twej śmierci. I naprawdę usiłowałem cię pomścić. Nie mógłbym tego nie uczynić, ponieważ jesteśmy braćmi. Na zawsze i na wieczność.


Hayley: Klaus, widziałeś Elijah? Muszę wam obu coś powiedzieć.
Klaus: Powiesz mi w drodze.
Hayley: Co? Dokąd jedziemy?
Klaus: Zobaczyć naszą córkę.


CiekawostkiEdytuj

Wideo promująceEdytuj

GaleriaEdytuj